To siostry czasem kapryśne, a Słonko w tańcu je niesie.
Lato na wsi to hojność przyrody i wiele, wiele pracy. Zapowiada jesienny dostatek, jeśli tylko wszystko będzie na czas i woda, i żar z nieba. Najważniejsze, by te wszystkie siły natury były w komitywie z pracującymi blisko ziemi ludźmi. Ludowa mądrość wyznaczyła specjalne momenty, od których można swobodniej i bezpieczniej z letniej hojności korzystać. I tak, dawniej zbierano lecznicze zioła dopiero „po świętym Janie”, a leśne jagody od święta Matki Boskiej Jagodnej. Znamy nawet pieśni do zbierania jagód, które śpiewa się w odległych krainach.
Bezpieczniejsze kąpiele w rzekach i jeziorach wyznaczała czarowna Noc Kupały, nazywana też Sobótką, świętowana w najkrótszą noc roku, około 22 czerwca. Ten starodawny obyczaj od stuleci w Polsce łączony jest z postacią św. Jana Chrzciciela i jego kalendarzowym świętem 24 czerwca. Wieczór i noc przed nim nazwano Świętojańską Nocą. To czas kiedy słonko jest z nami najdłużej, najpóźniej zachodzi i najwcześniej wschodzi. Temu czasowi towarzyszyły pieśni świętojańskie, kupalne, sobótkowe. Wierzono dawniej, że obyczaje związane z tym czasem: palenie ogromnych ognisk, tańce, śpiewy, wicie wianków z ziół i kąpiele, pomogą obłaskawić dwa groźne i potrzebne do życia żywioły – wodę i ogień. Woda jest potrzebna wszystkiemu, co żyje, ale nie powinno być jej za wiele, bo może się na przykład stać groźną powodzią. Ogień, gdy jest przychylny, pracuje wraz z ludźmi – w kuchni szykuje potrawy, w kuźni zmaga z żelazem, z gliny pomaga wypalać naczynia i cegły, ale gdy się gniewa – może spalić wszystko co napotka.
Lato, najmilsze dla dzieci, to czas wypełniony słońcem i odpoczynkiem od szkolnej rutyny, poznawaniem świata i ludzi, nauką, ale na innych niż szkolne zasadach. Podróże w góry, nad wodę, wieczory i śpiewy przy ogniskach, poranki nad jeziorem.
Tym wszystkim twarzom lata towarzyszy od dawna muzyka, pieśni polne, leśne, liczne zabawy taneczne i plonowe czyli dożynkowe obrzędy.
Do takiej muzycznej podróży Was zapraszamy. Na naszą opowieść składają się piosenki, tańce i zabawy – te z dawien dawna i te całkiem nowe, dobre na co dzień i od święta.
Kaja i Janusz Prusinowscy
1. Rzeczka
Wiersz Joanny Papuzińskiej to leśne spotkanie z rzeczką, która jest jak najmilszy towarzysz. Może się ono wydarzyć tylko upalnym latem, gdy woda jest przyjemnie chłodna.
Ignaś Koźlakiewicz, który śpiewa wraz z rzeczką, zaprasza do spotkania z przyrodą wszystkimi zmysłami i do głębokiego odpoczynku.
Słowa – Joanna Papuzińska
muzyka – Janusz Prusinowski
Pójdź przez krzaki, pójdź przez błota,
tam, gdzie płynie woda złota.
Złota woda, po kolana,
żółtym piaskiem wyściełana.
Połóż się na dnie, w upalny dzień.
Zamień się w kamień, zmień się w pień.
Niech cię woda, opłynie obmywa.
Niech wszystko odpoczywa.
Niechaj ci sił przybywa.
NOC ŚWIĘTOJAŃSKA
2. Rusałeczki
Wiersz Danuty Wawiłow to „bajka nie bajka”. Bajka, bo to historia o stworzeniach bajkowych, a „nie bajka” – bo kiedyś naprawdę wierzono w ich istnienie. Piosenki pełne zagadek śpiewano w czasie Nocy Kupały, by psotne rusałki obłaskawić.
Słowa – Danuta Wawiłow
melodia tradycyjna – opr. Kaja Prusinowska
Prała Kasia u potoku białe chusteczki,
(Hej, hej u potoku białe chusteczki). /2x
Wyszły do niej z ciemnej wody trzy rusałeczki.
(Hej, hej z ciemnej wody trzy rusałeczki). /2x
Zaszumiały warkoczami nad kamieniami,
Jak zagadki nie odgadniesz, musisz iść z nami! /x2
Cóż to kwitnie niekwitnący w zielonym borze?
Paproć kwitnie nie kwitnący, dopomóż Boże! /x2
Cóż to gorze niby ogień, ale nie grzeje?
Zorza gorze niby ogień, kiedy już dnieje. /x2
Cóż to rośnie wedle drogi, nie ma korzenia?
Kamień rośnie wedle drogi, nie ma korzenia. /x2
Zapłakały Rusałeczki i znikły w mroku,
w czarnej wodzie, białej pianie, na dnie potoku. /x2
3. Oj ty Janie Sobótkowy
Pieśń świętojańska, sobótkowa, której nauczyliśmy się w latach dziewięćdziesiątych od pani Niny Nikołajuk z Podlasia. Kopać lub czyścić studnie najlepiej było właśnie w dniu Świętego Jana, gdy woda była już „ochrzczona” i bezpieczna. Od tego dnia można się było również kąpać w rzekach i jeziorach.
(Podlasie)
Oj ty Janie Sobótkowy,
Ty studnie kopiesz wody nie masz, ty studnie kopiesz wody nie masz.
Przybyło wody odrobina, to ją wypiła mała muszyna.
Przybyło wody okruszyna, to ją wypiła mała ptaszyna.
Poleciał Jan pod niebiosa, uczepił wiadro do pasa.
Wiadro stukało i brzęczało, ludzie na niebo spoglądali,
Janowej wody wyglądali.
Oj ty Janie Sobótkowy,
Ty studnie kopiesz wody nie masz, ty studnie kopiesz wody nie masz.
Przybyło wody odrobina, to ją wypiła mała dziecina.
Przybyło wody ociupina, to ją wypiła mała dziecina.
Poleciał Jan pod niebiosa, uczepił wiadro do pasa.
Wiadro stukało i brzęczało, ludzie na niebo spoglądali,
Janowej wody wyglądali.
Oj ty Janie Sobótkowy,
Ty studnie kopiesz wody nie masz, ty studnie kopiesz wody nie masz.
Przybyło wody odrobina, oj to ją wypił młody chłopczyna.
Przybyło wody okruszyna, to ją wypiła młoda dziewczyna.
Poleciał Jan pod niebiosa, uczepił wiadro do pasa.
Wiadro stukało i brzęczało, ludzie na niebo spoglądali,
Janowej wody wyglądali,
Janowej wody wyglądali.
4. Graj gracyku
Ta popularna melodia i taniec to „kozak” z Kurpi Zielonych. Może być tańczony we troje, z chłopcem pośrodku i dwiema dziewczynami po bokach, może być też jak kto lubi – w parach i solo, dając okazję do zabawy i popisów sprawności, skoków przez ognisko i do wody. Na zabawę w Noc Świętojańską akurat. Słowa powstały w czasie muzycznych wakacji wraz z Muzykancką Kompanią Dziecięcą.
(Kurpie Zielone, Wolkowe)
Słowa – Muzykancka Kompania Dziecięca, melodia tradycyjna
Graj gracyku nam wesoło, niech tańcują wszyscy w koło
Lisy, żaby, oraz skorki opuściły swoje norki /2x
Tańcowała orka z psem, zawołała „Ja cię zjem!”
A pies dał jej czekoladki i pokazał gatki w łatki /2x
Tańcowali pod gwiazdami, zmieniali się kopytkami
Zając z łosiem, sarna z świnką, piesek z kotkiem, koń z dziewczynką /2x
Tańcowałbym gdybym mógł, lecz wąż przecież nie ma nóg
Nie jęcz wężu, radzą jeże, nauczą cię nietoperze /2x
5. Kasia k’Jasiu tużyła
Kasia do Jasia „tużyła”, inaczej mówiąc tęskniła, marząc przy tym o pięknej miłości i szczęśliwym życiu. W magiczną Noc Świętojańską uwiła więc dwa wianeczki i puściła je na „dunaj” czyli rzekę. Chłopiec, który złowi w rzece wianek uwity przez dziewczynę, być może zostanie jej mężem. O tym często opowiadają pieśni sobótkowe.
(Mazowsze)
Słowa i melodia tradycyjne, opracowanie – Kaja Prusinowska
Kasia k’Jasiu tużyła, dwa wianeczki uwiła,
Na bystry je dunaj puściła.
Płyń wianeczku do młyna, Jasio raczki umywa,
Oj białe rączki umywa.
Płyń wianeczku tam nazad, do mej Kasi na obiad,
Oj do mej Kasi na obiad.
Mój Janeczku klejnocie, chodziłam ja we złocie,
Oj chodziłam ja we złocie.
Teraz będę w zieleni, pójdę za mąż w jesieni,
Oj pójdę ja za mąż w jesieni…
LASY I JEZIORA
6. Oj szumi las – pieśń leśna
Wiązanka leśnych śpiewanek, których melodie pochodzą od dwu wybitnych śpiewaczek – Marii Siwiec z Gałek Rusinowskich na Radomszczyźnie i Anny Malec z okolic Biłgoraja w Lubelskiem. Słowa są nowe, bo las lubi podpowiadać.
Słowa – Kaja Prusinowska
melodie tradycyjne – opr. KP
Słowa leśnych piosenek należy improwizować, śpiewać „z głowy”. Dlatego nie podajemy ich, byście mieli radość z wymyślania własnych, gdy tych nauczycie się na pamięć.
Piosenka i zabawa taneczna, inspirowana kurpiowską zabawą „konopki”. Najlepiej sprawdzi się z najmłodszymi uczestnikami leśnych wypraw na jagody, poziomki, dzikie jabłka i gruszki. Może być tańczona jak korowód, do którego dołączają kolejne dzieci.
Słowa – Kaja Prusinowska, melodia tradycyjna
Poszły dzieci na jagody, na jagody, pełne kosze zbierać.
Hej las! Mało nas, chodźcie tutaj do nas! /x2
Poszły dzieci na poziomki, na poziomki, pełne kosze zbierać.
Hej las! Mało nas, chodźcie tutaj do nas! /x2
Poszły dzieci na gruszeczki, na gruszeczki, pełne kosze zbierać.
Hej las! Mało nas, chodźcie tutaj do nas! /x2
Poszły dzieci na jabłuszka, na jabłuszka, pełne kosze zbierać.
Hej las! Mało nas, chodźcie tutaj do nas! /x2
8. Komar i mucha
Wiele jest opowieści o tym jak to „komar z dębu spadł i złamał sobie w krzyżu gnat”. Ulitowaliśmy się jednak nad komarem i napisaliśmy tę historię na nowo. Zapraszamy do wspólnego śpiewu i tańca w rytmie mazurowym, mazurkowym… a może jest to jednak walczyk?
(Mazowsze)
Słowa – Kaja Prusinowska, melodia tradycyjna
Naboru coś huknęło
we dworze słychać było.
Dali dali daj, dali dali daj, we dworze słychać było… /2x
A to komar z dębu spadł,
złamał sobie w rączce gnat.
Złamał sobie paluszek,
o gałązki koniuszek.
Złamał sobie pazurki,
bo zahaczył o chmurki.
Woła mucha komara,
„Zagrajże mi mazura”.
„Nie zagram ci siostrzyczko,
Widzisz boli mnie wszystko”.
Prosi mucha komara:
„Uderz w bęben bum – tara”.
„Oj nic z tego kochana,
na paluszku jest rana”.
Pyta mucha komara,
„Czy ci trzeba doktora?”.
„Trzeba plastrów, bandaży,
pewnie z sześciu lekarzy”.
Pyta mucha kolegi
„Co ci przynieść z apteki?”.
„Trzeba gipsy zakładać
i za wiele nie gadać”.
Przyszła Doktor Biedronka,
Maść zebrała na łąkach.
Przyszedł Doktor Ślimaczek,
Zrobił dobry temblaczek.
Minął dzionek półtora,
tańczy komar mazura.
Już nasz komar nie jęczy,
bo muzyczka mu dźwięczy.
Z bandażami tańcuje,
czule muszkę całuje.
9. Krzyżok
Taniec, do którego potrzeba co najmniej czterech par tancerzy czyli ośmiu osób. Przypomina nam trochę plecenie sieci przez pracowitą pajęczycę. Podobne tańce, wzorowane na dworskich kadrylach i kontredansach, były popularne na wsiach, szczególnie Centralnej i północno-wschodniej Polski.
(Mazowsze)
10. Jechał Jaś na łowy
Starodawna ballada, w której słyszymy dwoje przekomarzających się młodych, opowiadająca o pełnym uporu młodzieńcu i jego ukochanej. Jej trzecim bohaterem, obok Kasi i Jasia jest także lato. Jej baśniowa, wartka akcja dzieje się w lesie pełnym słodkich jagód.
(Lubelskie)
Jechał Jaś na łowy przez las kalinowy.
I napotkał piękną Kasię, zbierała jagody. /2x
Zbieraj Kasiu, zbieraj, nie masz się co spieszyć.
Oj powrócę ja do ciebie, będziemy się cieszyć. /2x
Kasia mądra była, w kalinę się skryła.
I tym liściem kalinowym główeńkę nakryła. /2x
Mam ci ja mam ci ja ostre siekiereczki,
oj podetną, pościnają drobne kalineczki. /2x
Udam ja się udam w siwego gołębia
i polecę ja do cienia wysokiego dęba. /2x
Mam ci ja mam ci ja chyżenkie jastrzębie,
oj pofruną, oj pochwycą te siwe gołębie. /2x
Udam ja się udam w srebrzyste rybeńkę,
będę pływać i gruntować tę bystrą wodeńkę. /2x
Mam ci ja mam ci ja jedwabne siateczki,
oj zgruntują, oj wyłowią srebrzyste rybeczki. /2x
Udam ja się udam w gwiazdeczkę świecące,
na niebiosach stanę między gwiazdy gorejące. /2x
Ja pięknie poproszę wszechmocnego Boga,
oj spuści mi na rączeńkę tę gwiazdeczkę z nieba. /2x
11. Kąpała sia Kasia w morzu
Liryczna pieśń z Kurpi Zielonych, tu zaśpiewana przez mamę i córkę z miasta, czyli Olgę Stopińską i Lubę Olszewską.
(Kurpie Zielone)
Kąpała sia Kasia w morzu
Pasała wołki we zbozu
Sed jasianiek sed z koscioła
Zajon byziulki do dwora
Jek sia Kasia doziedziała
Za Jasiańkiam poleciała
Wziana z sobo dwa telary
Jedan duzy, drugi mały
Kołysanka śpiewana w potrójnym kanonie przez trzy mamy i gromadkę dzieci.
W podobny sposób wykonywane były litewskie starożytne sutartinias, pieśni idealne do doświadczenia wspólnego śpiewania i zabaw z echem.
Słowa – Joanna Papuzińska
muzyka – Janusz Prusinowski
Jezioro, jezioro, nad nim ludzi sporo.
Konewkami, wiaderkami sny z jeziora biorą.
Jezioro, jezioro, kwitną nad nim śliwy.
Ten, kto dobry sen wyłowi, będzie spał szczęśliwy.
Jezioro, jezioro, zieloniutka woda.
A jak mama sen przyniesie, to go dziecku odda.
Ta prościutka piosenka to nasz ulubiony śpiew przy ogniu. Pojawiła się kiedyś pośród zabawy z dziećmi przy ognisku. Śpiewają ją Maniucha Bikont, Kaja Prusinowska, Olga Stopińska.
Muzyka i słowa – Kaja Prusinowska
Ogień ogień pali się,
Nasze nosy, uszy, brzuchy, ręce, stopy, grzeją się…
PASTWISKO
14. Owczarek – melodia na fujarkę
Jeszcze niedawno dzieci nie miały wakacji, tylko w miarę swoich sił pomagały w lecie gospodarstwie. Młodsze pasły gęsi, starsze – kozy, a najstarsze – krowy i konie.
Melodie „owczarków” są w całej Polsce dość podobne, ale każdy muzykant grał je po swojemu. Wzorem dla tej melodii było nagranie skrzypcowe spod Mławy od Józefa Kwiatkowskiego, urodzonego w 1882 roku.
(Mazowsze Północne, Ziemia Zawkrzeńska).
Na fujarce gra ją Michał Żak
Śpiew pasterza, który jest dumny ze swojego stada i pewnikiem wie, że jego bydełko lubi słuchać takiego śpiewania. Dobry pasterz czy pasterka potrafili się porozumiewać ze swoimi krowami, wołając je śpiewnie po imieniu. Wiadomo też, że krowy czy owce lepiej się czują, gdy słyszą ulubione melodie. Piosenka nauczona z nagrań archiwalnych od Wojciecha Sołtysa urodzonego w 1902 roku.
(Lubelszczyzna)
Śpiewa Janusz Prusinowski.
Moja chudobecka, da dobrego nasienia,
będzie ona ryczeć, da mojego pasienia.
Cugiem bydło cugiem, da jendno poza drugiem,
jak się wycugujem, da do dom powędrujem.
Moja krówka jedna da dużo bydła wiedła,
dwadzieścioro troje, da na podwórze moje.
Leć głosie po rosie, da do mojej mamusie.,
niech mamusia czuje, da wieczerze gotuje.
Uuuuuuu!
16. Owczarek, taniec
Owczarek to także taniec rozpowszechniony w całej Polsce Centralnej, grany w różnych wariantach. Dawniej na Mazowszu, w Radomskiem, na Kujawach pasły się tysiące owiec, a z ich wełny robiono rozmaite ubrania. Pasieniem zajmował się „owczarek”, wynajęty przez dwór pasterz, który czasem szedł do karczmy potańczyć. Zamawiał wtedy u muzykantów owczarka, bo chciał sobie pohulać.
(Mazowsze)
Grają Mateusz Niwiński na skrzypcach i Piotr Piszczatowski na bębenku.
17. Plon niesiemy, plon!
Gdy do zbiorów dojrzeją kłosy na polu, nadchodzi czas żniw. To najważniejszy czas dla rolników. Kosami, sierpami ścinano plony, a gołymi rękami zbierano, wiązano i zestawiano w „stygi” zboża w kolejności ich dojrzewania: żyto, pszenicę, owies i jęczmień. Trwało to miesiąc albo i dwa, od świtu do zmroku, z przerwą w skwarne południe. Po zakończonej pracy wyprawiano tzw. okrężne zwane też dożynkami, wyżynkami, wieńcowym, gdy w uroczystym korowodzie niesiono wieniec uwity z ostatnich, pozostawionych na polu kłosów. Tradycyjna pieśń plonowa, od rodziny Niwińskich.
(Mazowsze Leśne, Kołbielszczyzna)
Plon niesiemy plon, w gospodarza dom. /2x
Żeby dobrze plonowało, po sto korcy z mendla dało,
Plon niesiemy plon,w gospodarza dom.
Hej otwierajcie szeroko wrota, szeroko wrota,
Bo już skończona w polu robota, w polu robota.
18. Wiwat – taniec
Wiwaty tańczono chętnie na zabawie po udanych żniwach albo na zakończenie młócki. Do młócenia zboża, czyli wytrząsania ziaren z kłosów, używano dawniej cepów, a jeszcze niedawno maszyn do młócenia. Potrzebna była duża grupa ludzi, która wspólnie, zespołowo młóciła zboże w kolejnych gospodarstwach. Gdy po ciężkiej pracy można było zmyć pot i kurz z czoła, zazwyczaj następowało przyjęcie, a czasem nawet tańce.
(Wielkopolska)
19. Przepiórka – zabawa
Piosenka i zabawa dożynkowa, która czasem pojawiała się także na weselach. Jest to rodzaj tańca ganianego w parach, w których chłopiec ściga dziewczynę. Przepiórką nazywano też ostatni pęk kłosów, ścinany uroczyście na znak zakończenia żniw. Zabawa kiedyś bardzo popularna, ogólnopolska.
(Polska Centralna)
ŚPIEWANKI
20. Koza
Oto „piosenka łańcuszkowa”. Jak słyszycie, dodaje się tu w każdej zwrotce kolejne elementy, jakby tworzyło się z nich łańcuszek. Tu Frajda śpiewa starodawną, dziecięcą wersję łańcuszkowej opowieści. A na żydowskie, wiosenne święto Pesach, śpiewają z rodziną w domu podobną pieśń z Hagady. Jak mi jednak wyjaśniły Frajda i jej mama Mania – nie sądzą, aby bicie pieska kijkiem i kąsanie kozy przez pieska były potrzebne, aby nazbierać gruszek.
(Lubelskie)
Ponieważ jest to piosenka mnemotechniczna, czyli ćwicząca pamięć, podajemy ostatnią zwrotkę. Całości nauczcie się ze słuchu!
Stworzony jest wół, żeby wodę wypiół,
a wół musiał wodę wypić, ,
woda musiała ogień zalać,
ogień musiał kijka palić,
kijek musiał pieska walić,
piesek musiał kozę kąsać,
koza musiała gruszek strząsać,
gruszki pospadały.
A ja wezmę swój fartuszek, i pójdę weń zbierać gruszek.
Kto z miłośników folkloru polskiego zna piosenkę Stworzona jest koza (parodiował ją dawno temu pewien znany aktor)? Koza, choć do tego stworzona, nie chciała „gruszków strząsać”? Tekst jest klasyczną rymowanką łańcuszkową, czyli taką mniej więcej jak Rzepka Tuwima (wzorowana zresztą na folklorze rosyjskim). Ale wróćmy do kozy, czy to jest nasza polska koza?
Z pobieżnej lektury broszurki Dziecko żydowskie Reginy Lilentalowej (1927) wynika niezbicie, że jeśli nawet koza jest polska i katolicka, to gruszki są z pewnością starozakonne. Ponieważ? Ano, jest to paralelna historia do Chad gadji / Hagady / Aggady – kombinacji rymowanych przedszabasowych zagadek (wywiedzionych z liturgicznej księgi opowieści), a przerobiona przez dzieci żydowskie tak:
Bóg zesłał drzewko na dół,
Aby gruszeczki rodziło.
Drzewko nie chce gruszek rodzić,
Gruszki nie spadają.
Bóg zesłał Jakubka na dół,
Żeby gruszeczki rwał.
A Jakubek nie chce strząsać,
Gruszeczki nie spadają.
I tak dalej: piesek, co gryzie Jakubka; kijek, co bije pieska; ogień, co pali kijek; woda, co gasi ogień; i wołu, co wodę wypija.
Drugi najbardziej znany motyw łańcuszkowej rymowanki to „katechizm żakowski”, czyli deklamacje lub piosenki często wypowiadane przez katolickie dzieci przed snem (spotkałam kiedyś starszą osobę, która pamiętała z dzieciństwa, że przed snem trzeba było wypowiedzieć ten katechizm bez zająknięcia, żeby diabeł duszy nie porwał). Jest to starodawna rymowanka, która służyła chyba do nauki kolejności liczb. Profesor Dorota Simonides, cytując wybitnego etnologa Archera Taylora, pisze, że jest być może pochodzenia sanskryckiego, a nie tylko żydowskiego (Rymowanki dzieci śląskich). Ten motyw funkcjonował w folklorze polskim także jako fragment przemowy kolędniczej (Herody z okolic Lublina), bajka czy bardzo uproszczona rymowanka.
A skąd się wziął? Jedni mówią, że ze szkółek przyklasztornych, inni – że z chederów, gdzie nazywano go Echod mi joden/Echad mi yodea, czyli Co jest jeden. Katechizm żakowski i Echad mi yodea są w konstrukcji identyczne.
A ty żaczku nauczony, powiedz mi co jest jeden? Jeden syn Maryi co w niebie króluje, jest na ziemi Pan.
[…] powiedz mi co jest dwa – dwie tablice mojżeszowe […]
[…] powiedz mi co jest trzy – trzech Patriarchów […]
I tak do dwunastu.
ZDJĘCIA HAGADY – hebrajski i polski
21. Baj – kołysanka
Wierzcie lub nie, kiedy babcia czytała mi ten wiersz, widziałam chodzącego po ścianie Baja w bajkowych bamboszach. I w końcu ten Baj zanucił dla mnie swoją melodię. Słowa tej kołysanki to wiersz Kazimiery Iłłakowiczówny. Podobno, ponad sto lat temu, niania śpiewała jej białoruską kołysankę o tej tajemniczej postaci „Szoł baj po ścienie”.
W naszej wersji pojawia się wiele instrumentów Baja, bo dedykujemy tę kołysankę Tatusiom muzykantom. Oby zawsze, bezpiecznie wracali do domu, i Mamusie, Bajbajki-Muzykantki także.
Słowa – Kazimiera Iłłakowiczówna
muzyka – Kaja Prusinowska
Chodzi, chodzi Baj po ścianie,
żółte ma chodaki,
niesie dzieciom złote kłosy
i czerwone maki.
Baj, Baj, Baj krasny kaftan ma,
Baj, Baj, Baj na bębenku gra.
Chodzi, chodzi Baj po ścianie,
chodzi po suficie,
ma sześcioro małych bąków,
kocha je nad życie!
Baj, Baj, Baj krasny kaftan ma,
Baj, Baj, Baj na klarnecie gra.
Chodzi, chodzi Baj po ścianie
do samiutkiej zorzy,
kiedy mała córka wstanie,
Bajowi otworzy.
Baj, Baj, Baj krasny kaftan ma,
Baj, Baj, Baj na skrzypeczkach gra.